
W czerwcu 2009 roku w warszawskim studio Serakos pionierzy punky-reggae z Płocka zarejestrowali 16 utworów, z myślą o swoim kolejnym wydawnictwie. Bardzo melodyjne, szybkie, energetyczne nuty oraz umiejętne zmiany klimatu to muzyczna wizytówka FERAJNY. W warstwie literackiej pojawiła się garść „życiowych” tekstów, napisanych tym razem ze sporą domieszką humoru, czasem ironii, a jednocześnie pewną dawką romantyzmu. Niektóre kompozycje teleportują twórczość zespołu do beztroskich lat podwórkowych zasad ("Dintojra", "Piłkarze" czy "Ferajna"). Tytuł, okładka oraz nowy image muzyków nawiązują jednoznacznie do klasycznych filmów gangsterskich, jednak merytoryczna zawartość krążka daleka jest od atmosfery strachu, przesadnej powagi i niebezpiecznych sytuacji. Można wręcz zauważyć swoistą kontynuację idei „atomowych zabawek”, rzuconej przez FL blisko 10 lat temu. Śmiejemy się, bawimy, ale kiedy trzeba potrafimy pokazać pazury... Przygodę z FERAJNĄ rozpoczyna dynamiczny i melodyjny song Jutro, śpiewany wspólnie przez braci Wojda. "Fatamorgana", "Na skróty", "Sztylet", "Zagadka" czy korzennie punkowy utwór tytułowy to kolejne akcenty prezentujące świeżą, dużo bardziej energetyczną niż kiedykolwiek jakość w twórczości kapeli. Na szczególną uwagę zasługują kawałki wprowadzające sporo urozmaicenia, takie jak tajemniczo-romantyczny "Prosto do nieba", skoczny "Obcy" z gościnnym udziałem sekcji dętej Tabu czy reggae’owy "R.P.A", w którym odpowiedniego pulsu, tudzież „rasta-sznytu” dodał nadworny klawiszowiec z zaprzyjaźnionej formacji HABAKUK – Marek Makles. Punktem kulminacyjnym albumu jest finałowa "Arabica", z orientalną wokalizą Magdy Rutkowskiej (RAIN OF SORROW), wprowadzająca słuchacza w klimatyczną, malowniczą i transową podróż do krainy dziewiczych miejsc... Mówiąc o nowym wydawnictwie FL nie sposób pominąć zgrabnie zaadoptowanych coverów T.LOVE ("Autobusy i tramwaje") z Muńkiem Staszczykiem na wokalu, TILT’u ("Niech się stanie"), FORTU BS czy wesołej przeróbki słowackiej kapeli INE KAFE ("Urwis"), z autorskim tekstem Wojciecha Wojdy. Listę szacownych gości zamykają Don Melo z kapeli PRAWDA ("Piłkarze" i "Ferajna") oraz Cichy (FORT BS). „Ferajna” wg FARBEN LEHRE to świeży powiew, gorąca krew, brak kompleksów i luźna jazda, wszak zabawa zwykle fajna, gdy bawi się Ferajna :)
WYRWIJ Z GŁOWY CIERŃ, A Z SERCA SZTYLET ...

FARBEN LEHRE to ponad 20 lat historii polskiej muzyki alternatywnej. Ich najnowszy, ósmy album studyjny udowadnia, że nie tylko nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, ale wręcz eksplodują pomysłami na urozmaicenie klasycznej formuły melodyjnego gitarowego grania. Najnowsze ich dziecko, SNUKRAINA, proponuje szczery, radosny, ale też energetyczny i bezkompromisowy materiał, na którym mocne brzmienie idealnie koegzystuje z elementami reggae, czy np. brzmieniami gitary akustycznej inspirowanej flamenco. Całość stanowi przemyślany i spójny koktail dźwiękowy. Pod względem muzycznym to jeden z najbardziej równych materiałów w dorobku kapeli.
Teksty pisane na zasadzie widocznych kontrastów ukazują ciemne oraz jasne meandry ludzkiego życia i tego co nas otacza. Obok kawałków bardzo radykalnych w przekazie ("Chwasty", "Wojna", "Rzecz nie Pospolita") usłyszymy również tryskające pogodą ducha, wręcz romantyczne songi, takie jak "Erato", "Żywioły" czy "Farbenia". Każdy z utworów stanowi swoisty klucz do tytułowej "Snukrainy". Można je znaleźć, zaglądając do tajemniczej książeczki z tekstami, przypominającej starą mapę.
Poważnym atutem nowego wydawnictwa jest udział zaproszonych gości. Akustyczna gitara Krzyśka Misiaka, trąbka Szymona Cirbusa z KOŃCA ŚWIATA ("Corrida"), niebanalne wstawki klawiszowe Marka Maklesa z HABAKUKA ("Farbenia", "Żywioły" czy "Regemental") oraz ciepły, kobiecy, a chwilami drapieżny głos Mariki Plucińskiej z formacji SJEL ("Żywioły" i "Chwasty") dodały całej płycie solidną dawkę kolorytu i znacznie wzbogaciły brzmienie. Reasumując SNUKRAINA stanowi kopalnię melodyjnych, dynamicznych piosenek, które z pewnością sprawdzą się na koncertach. Na szczególną uwagę zasługuje bardzo staranna, profesjonalna oprawa graficzna z lakierowanym digipakiem, która w połączeniu z muzyczną zawartością krążka kreuje nową jakość FARBEN LEHRE. Ponad wszelką wątpliwość to najlepiej wydana i dopracowana pozycja w pokaźnej dyskografii zespołu. Na każdego właściciela czekają trzy "gadżetowe" niespodzianki: sygnowana logiem FL kostka do gry na gitarze, profesjonalny plakat oraz mini-kalendarzyk, w sam raz na początek roku. Zapraszamy do Snukrainy ...
OTWÓRZ OCZY, A TO CO SNEM OKRYTE WIDOCZNYM SIĘ STANIE ...

Dokładnie przed dwiema dekadami czterech "chłopaków z Mazowsza" wzięło do ręki gitary i uruchomiło zjawisko muzyczne, które wspólnie określili mianem FARBEN LEHRE (nazwa zaczerpnięta z poezji Tuwima). Zaczynali w garażu na bardzo kiepskim sprzęcie, pociągami jeździli na swoje pierwsze koncerty. W roku 1990 zostali jednym z laureatów Festiwalu w Jarocinie. Tak naprawdę właśnie od tego momentu muzyczna przygoda nabrała odpowiedniego tempa. Pierwszy krążek BEZ POKORY ukazał się w 1991 roku. Do dnia dzisiejszego grupa opublikowała siedem płyt studyjnych, jedną "koncertówkę" oraz kilka kompilacji. Najnowsze "dzieło" czyli dwupłytowy album, zatytułowany po prostu FARBEN LEHRE to muzyczne podsumowanie dwudziestoletniej działalności kapeli. Na pierwszym CD (Farbeny) umieszczono 20 kawałków, stanowiących interesujący mix utworów z dotychczasowych wydawnictw. Pojawiły się na niej takie kompozycje jak "Egoiści", "Handel", "Nierealne ogniska", "Nowe helikoptery", czy "Terrorystan". Ciekawostką jest nowa wersja "Krótkiej piosenki", która pierwotnie ukazała się na debiutanckim krążku... Druga płyta (Kowery) to wyraz szacunku muzyków wobec kilku zespołów tworzących historię muzyki rockowej. Znajdziemy tutaj m.in. songi SEX PISTOLS, CLASH, RAMONES, EDDIE COCHRAN'a, Nirvany oraz - z polskiego podwórka - DEZERTERA, KOLABORANTÓW, STRAJKU i KRYZYSU. Aż dziewięć z dwudziestu "standardów" zostało nagrane w 2006 roku. Należy dodać, iż od początku działalności płocka formacja chętnie sięgała po covery, często wykonując je na koncertach.
Podwójny jubileuszowy album jest pewnego rodzaju lekcją historii, pokazującą naturalną ewolucję oraz różne oblicza zespołu na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Nie należy jednak traktować go w kategoriach "The Best of". To raczej swoista próba ocalenia od zapomnienia wielu wspaniałych, a czasem gorzkich chwil z życia kilku młodych ludzi, którzy poprzez słowa i dźwięki postanowili komunikować się z drugim człowiekiem. Te piosenki są właśnie takimi ulotnymi chwilami...
DWADZIEŚCIA LAT MINĘŁO JAK JEDEN DZIEŃ ...

Ponad dwa lata grupa FARBEN LEHRE kazała czekać słuchaczom na swój nowy album. Tytuł stanowi grę słów, nawiązującą do głośnego filmu dokumentalnego Michael'a Moore'a Fahrenheit 9/11, jak również do samej nazwy zespołu. Całe przedsięwzięcie jest pod znakiem litery P, ale po kolei...
Bardzo wyrazista i kontrowersyjna okładka swoją wymowę zawiera w kilku słowach-kluczach: Pamięć, Przestroga, Prowokacja i Protest Przeciwko Polityce, bowiem tak naprawdę to Polityka stanowi źródło większości złych fluidów we współczesnej rzeczywistości. Paradoksalnie okładka jest jedynym nieprawdziwym elementem na FARBENHEIT, bowiem należy ją traktować jako artystyczną fikcję.
Materiał muzyczny zawarty na nowej płycie płockiego kwartetu to Proste, Pogodne, Punk-Reggae'owe, a przede wszystkim Prawdziwe Piosenki, z Pozytywnym Przekazem, choć nie pozbawionym jadu złośliwości wobec negatywnych sytuacji, coraz częściej stanowiących krajobraz naszego codziennego życia. Tematyka większości tekstów obraca się z jednej strony wokół takich zjawisk jak Pazerność, Próżność, Populizm, Pozoranctwo, Panika, Pasożytnictwo czy Prostactwo, zaś z drugiej - dla równowagi - Pozytywne relacje, Pojednanie, Poszukiwanie, Pogoda ducha, Ponadczasowość, a nawet staropolskie Przysłowia...
Kilka utworów już przed premierą na trwałe wpisało się w koncertowy repertuar FL. Wyróżnić należy pulsujące "Punky Reggae live" (motyw przewodni dużej wiosennej trasy pod tą samą nazwą), obrazoburczy "Diabeł" czy bardzo melodyjny, ironiczny "Terrorystan". Ponadto na uwagę zasługują dwa wyjątkowo optymistyczne kawałki: "Kolory" i "Pogodna" oraz bezkompromisowe, motoryczne: "Pod wiatr" czy tytułowy "Farbenheit".
Na nowym krążku pojawią się też dwa ciekawe covery: "Kwiaty" (CELA NR 3) oraz śpiewana przez Konrada Wojdę "Siła w nas" (STRAJK).
Kolejna płyta istniejącej od 1986 roku formacji stanowi świadectwo naturalnej ewolucji w kierunku przyjętym na dwóch ostatnich albumach (ATOMOWE ZABAWKI i POZYTYWKA). FARBENHEIT to bardzo dynamiczna płyta z pomysłem, chwilami zaskakująca zmiennością klimatów i nastrojów, wykazująca dużą radość grania. Choć tytuł może kojarzyć się z polityką ta płyta ma ewidentnie charakter antypolityczny.
NIC NIE JEST TAKIE JAKIM BYĆ SIĘ WYDAJE ...


Poprzednia płyta ATOMOWE ZABAWKI stanowiła zapowiedź trwalszego flirtu zespołu FARBEN LEHRE z bardziej optymistycznymi dźwiękami i tekstami. Kontynuacją tego typu myślenia i działania jest najnowszy album POZYTYWKA. Tym razem doświadczeni płoccy muzycy (ponownie w pięcioosobowym składzie), za pośrednictwem pozytywnego przekazu próbują odreagowywać wszelkie negatywne przejawy współczesnej egzystencji. Nie tracąc typowego dla wcześniejszych nagrań "życiowego" charakteru, większość nowych kompozycji została obdarzona nutką optymizmu i radości istnienia. Muzykę zawartą na POZYTYWCE jednym słowem można określić mianem "pankregeparty". Pojawiają się tu zatem energetyczne, dynamiczne akcenty punk-rockowe, wzbogacone o pozytywne wibracje reggae, a całość idealnie nadaje się na niepowtarzalne party koncertowe i nie tylko... Z nowych propozycji FARBEN LEHRE na szczególną uwagę zasługują: optymistyczna, tytułowa "Pozytywka", z gościnnym udziałem saksofonisty Krzysztofa Kralki, przyjemne reggae'owate "Pankregeparty", załoganckie, punk-rockowe "Spodnie z GS-u", prowokacyjny i bezkompromisowy "Judasz" (w którym pojawiają się słowa powszechnie uważane za wulgarne), frywolna, kąśliwa "Niepiosenka" czy hipnotyczno-klimatyczna "Magia", gdzie głosu użyczyła operowa wokalistka - Małgosia Tomczak-Banachowicz. Numer trzynasty na płycie przypadł piosence "I nikomu nie wolno się z tego śmiać", z repertuaru DIE TOTEN HOSEN, niegdyś wykonywanej również przez toruńską KOBRANOCKĘ. W tym kawałku, jak i w czterech innych zagrał na gitarze oraz zaśpiewał lider KOBRANOCKI - Andrzej Kraiński.
Objawiając światu swoją POZYTYWKĘ grupa FARBEN LEHRE postawiła sobie za cel pozytywne nastawienie potencjalnych słuchaczy do negatywnej rzeczywistości. To najbardziej witalna, radosna i wyjątkowo ciekawie urozmaicona płyta FL, która z optymizmem pozwala patrzeć na artystyczną przyszłość tego zasłużonego dla polskiej muzyki rockowej zespołu. Pozytywny przekaz, pozytywne rytmy, pozytywna okładka - jednym słowem POZYTYWKA.
TERAZ JUŻ WIEM JAK NIE CZYNIĆ DOBRA ZŁEM ...



Kiedy w 1986 roku powstawała w Płocku garażowa formacja FARBEN LEHRE nikt z grających wówczas muzyków nie przypuszczał, iż zespół za 15 długich lat będzie jeszcze aktywnie funkcjonował. Tworzący dziś FL muzycy postanowili w jakiś spektakularny sposób uczcić tę zaszczytną rocznicę. W związku z tym własnymi siłami wydali pierwszy tomik Wojciecha Wojdy, zawierający 96 tekstów napisanych w latach 1986-2001 oraz przekrojową płytę, na którą składają po dwa utwory z dotychczasowych siedmiu albumów oraz niepublikowany wcześniej bonus, w postaci bardzo interesującej przeróbki "Doliny lalek", legendarnego KRYZYSU. Oba jubileuszowe wydawnictwa ujrzały światło dzienne pod wspólnym, odważnie brzmiącym szyldem - WIECZNIE MŁODZI. Słuchając ostatnich muzycznych propozycji FARBEN LEHRE trudno się oprzeć wrażeniu, iż zespół faktycznie umiejętnie i bardzo energetycznie rozgrywa swoją walkę z upływającym czasem... Płyta WIECZNIE MŁODZI nie jest przykładem klasycznego the best of... To raczej swobodny wybór 15-stu kompozycji, stanowiących trwały ślad 15-letniej działalności, jednak niekoniecznie są to wszystkie, najbardziej popularne kompozycje w dorobku grupy. Obok "klasyków", takich jak "Egoiści", "Helikoptery", "Handel" czy "Nierealne ogniska" pojawiają się stare, nieco zapomniane utwory: "Bez światła", "Ulice milczą" czy "Twoje oczy". Ostatnią płytę ATOMOWE ZABAWKI reprezentują natomiast dynamiczny utwór tytułowy ("Wiecznie Młodzi") oraz bardzo przyjemna, transowa "Rozkołysanka". Cała muzyczna zawartość płyty pokazuje w jakim kierunku rozwijał się zespół FARBEN LEHRE, jak zmieniało się brzmienie formacji oraz spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, która "od zawsze" stanowiła tematykę tekstów.
15 lat to wszakże bardzo młody wiek...więc czas na wiecznie młodą muzykę...
KIEDY WIEMY O CO CHODZI - TY I JA BĘDZIEMY WIECZNIE MŁODZI ...


Obchodząca w tym roku piętnastolecie swojego istnienia wiecznie młoda, bojowa grupa FARBEN LEHRE w XXI wiek wchodzi z najświeższą i najzdrowszą płytą w swoim fonograficznym dorobku - ATOMOWE ZABAWKI. Na krążku znajduje się 14 premierowych kompozycji oraz obfity bonus, który stanowią trzy utwory z debiutanckiej BEZ POKORY oraz frywolna przeróbka "Pożaru w Kwaśniewicach" z repertuaru NIEBIESKO-CZARNYCH. Muzyka z nowej płyty bawi, podnosi na duchu, odreagowuje smutną rzeczywistość, a jednocześnie z głośników płyną dźwięki obdarzone dużym ładunkiem "atomowej", pozytywnej energii, przypominając o niepokornej naturze FARBEN LEHRE.
Teksty na ATOMOWYCH ZABAWKACH układają się
w pewien ciąg myślowy, coś w rodzaju werbalnego klucza,
natomiast muzycznie największymi atutami płyty są:
profesjonalne, energetyczne brzmienie, duże zróżnicowanie
stylistyczne oraz nieprzeciętna melodyjność poszczególnych
kawałków. Ewidentnie daje się odczuć, iż FARBEN LEHRE
złapało drugi oddech, skutecznie łącząc duże doświadczenie
(to już siódma płyta !!!) z młodzieńczą fantazją i
wyjątkową radością grania. Tu nie ma "opalania
się" i dźwiękowego kunktatorstwa. W zamian otrzymujemy
solidną dawkę gitarowego grania... Totalnie zaskakujące wydaje
się być wykonanie (z akordeonem w roli głównej) piosenki
sprzed blisko 70-u lat, niegdyś śpiewanej przez niezapomnianego
mistrza komedii, Adolfa Dymszę -
"A u mnie siup, a u mnie
cyk...". Optymizm jakim emanuje ten utwór wywoła uśmiech na twarzy każdej,
nawet najbardziej zdołowanej i zdesperowanej jednostki. ATOMOWE ZABAWKI to bardzo równa, solidna płyta, choć niewątpliwie na szczególne wyróżnienie zasługują: transowa, hipnotyczna
"Rozkołysanka", dynamiczna i zaskakująca "To nie
Ameryka", przyjemne "Zapasy z wielorybem", przebojowa "Matura 2001", falujące "Nowe helikoptery" czy klimatyczna "Choroba polska" . Zatem jak ATOMOWE to tylko zabawki, a jak ZABAWKI - to tylko atomowe !!!
ATOMOWE ZABAWKI - ZAWSZE ŚWIEŻE, ZAWSZE ZDROWE ...

TYLKO ROCK - lipiec 2001
EDUSEEK - lipiec 2001
ONET PL - lipiec 2001
WIRTUALNA POLSKA - lipiec 2001
NUTA PL - wrzesień 2001


Kaseta GARAŻÓWKA
wydana przez niezależną firmę PSY WOJNY RECORDS stanowi nie
lada gratkę dla wszystkich wytrwałych zwolenników twórczości
FARBEN LEHRE. Jej muzyczną zawartość stanowią
archiwalne, wcześniej niepublikowane nagrania z początków
działalności, z lat 1986- 1990.
Część z nich pochodzi z pierwszych koncertów zespołu, inne
to rejestracja prób w garażu, a jeszcze inne są fragmentami
wczesnych demówek, nagrywanych w różnych, zazwyczaj
"partyzanckich" warunkach. Chwilami te piosenki brzmią
bardzo archaicznie, wręcz amatorsko, jednak emanuje z nich
młodzieńczy, twórczy zapał, tudzież nieodparta i frywolna
chęć grania. Początki muzycznej drogi FARBEN LEHRE
przypadały bezpośrednio na lata poprzedzające przemianę
ustrojową z roku 1989, dlatego też część kompozycji w
warstwie werbalnej posiada wyraźny podtekst polityczny.
Dźwiękowo GARAŻÓWKA to daleki od
doskonałości, aczkolwiek szczery bunt przeciwko zastanej
rzeczywistości. Walczący charakter tych nagrań wcale nie
oznacza, że utwory, które wypełniają kasetę pozbawione są
nutki optymizmu, a ich twórcom brakuje odrobiny poczucia humoru.
Na szczególną uwagę zasługują takie "rarytasy" jak
"Helikoptery'87"
, "Była kultura"
, "Młodzi końca wieku"
, "Blokada" czy
"Ulice milczą". Oprócz własnych piosenek na
niniejszej taśmie znalazły się ciekawe przeróbki z
twórczości wczesnego KULTU, T.LOVE, KSU, DE
PRESS czy własna wersja nieśmiertelnego "You Really Get Me", songu pierwotnie wykonywanego przez legendarny,
brytyjski kwartet THE KINKS. Pomimo garażowej jakości
technicznej warto w swojej kolekcji posiadać niniejsze
wydawnictwo, choćby ze względu na niepowtarzalny klimat i
niezaprzeczalną wartość archiwalną.
WSZYSTKO TO JEDEN FAJNS, WIĘC WYBRAŁEM GARAŻ ...

FARBEN LEHRE
proponuje solidną pigułę czadową w postaci najostrzejszej
płyty w swoim dorobku, o prowokacyjnym tytule "ZDRADA".
Wersja kasetowa zawiera 13 kompozycji (na CD - 4 utwory więcej),
zarejestrowanych w lutym 1996 roku, w studiu Winicjusza Chrósta
w Sulejówku. Muzycznie ZDRADA wydaje
się być swoistym powrotem grupy do radykalnych, punkowych
korzeni. Punk-Rock w rozumieniu FARBEN LEHRE
charakteryzuje szczerość, melodyjność i maksimum emocji, a
nie typowy łomot czy niczym nie umotywowane chamstwo. Nowe
piosenki są wyjątkowo żywiołowe i energetyczne "Muzyka
i zdrada", "Garażówka", choć nie pozbawione specyficznego
klimatu, potęgującego wszechogarniającą atmosferę niepokoju "Niepokój",
"Marszarbeit", "Łowcy"
. Na szczególną uwagę zasługuje
spokojna kompozycja "Nowy dzień"
, gdzie znamienną rolę w budowaniu
nastroju odgrywają romantyczne dźwięki, płynące z altówki
(gościnnie zagrała Magda Brudzińska z grupy SID),
natomiast tekst jest kluczem do przekazu, jaki niesie ze sobą
cała zawartość albumu ZDRADA. W
warstwie słownej nowe utwory są bezkompromisowe, prowokacyjne i
wolne od przysłowiowego owijania w bawełnę. Pora
"sypnąć piaskiem w oczy", piętnować ewidentną
głupotę i obłudę, jednak w bezpiecznej odległości od
populizmu i wulgarnego prostactwa. Branża muzyczna "Muzyka
i zdrada",
modniactwo "Pogero"
, kreowanie fałszywych idoli "Bez
pokory" czy
nieustanna wojna na górze i na dole "Wojna
nie żyje" - to
tylko niektóre z tematów poruszonych na płycie. Uwaga - niecenzuralnych tekstów brak !!!
ZOBACZYĆ NOWY DZIEŃ - NIE WIEM CZY TEGO CHCĘ ...

TYLKO ROCK - lipiec 1996
BRUM - lipiec 1996
EXPRESS WIECZORNY - sierpień 1996
MACHINA - sierpień 1996


INSEKTY
to trzecia studyjna (czwarta z kolei) płyta wiecznie młodej
formacji z Płocka FARBEN LEHRE. Zawiera 13 różnorodnych
kawałków, nagranych na przełomie sierpnia i września 1994
roku w trójmiejskim studio MODERN SOUND. Dużo czadu, garść
pozytywnej energii, kilka szczerych dźwięków, zero pozerki i
modniactwa - tak w prostych, żołnierskich słowach można
określić muzyczną zawartość INSEKTÓW.
Pewnym urozmaiceniem jest sporadyczne, choć interesujące
wykorzystanie w utworach "Stojąc obok siebie" i "Młodzi końca wieku" skrzypiec oraz gitary akustycznej. Szczególnie intrygująco i ciekawie brzmią budzące grozę
tytułowe INSEKTY czy zakręcona
rytmicznie kompozycja "To schizofrenia". Pod koniec płyty pojawia się niespodzianka, którą stanowi luźna przeróbka starego kawałka
z musicalu "Hair" nazwana swojsko "Kicinsky". Wokalnie
udziela się w niej tytułowy Bogdan Kiciński, etatowy
gitarzysta FARBEN LEHRE. Strona tekstowa uległa pewnemu
przeobrażeniu w stosunku do poprzednich dokonań zespołu. Nieco
publicystyczna forma przekazu tym razem ustąpiła miejsca
bardziej poetyckim, osobistym przemyśleniom, co znalazło swoje
odzwierciedlenie, min. w takich piosenkach jak "Robak", "Zmęczenie", "Osobista" czy "Streszczenia". Motyw przewodni wszystkich utworów stanowi ludzkie życie, które jest tematem niewyczerpalnym i
stale krążącym w samym środku naszych umysłów.
IDZIE WIOSNA - CZAS NA INSEKTY ...

BRUM - kwiecień 1995
TYLKO ROCK - kwiecień 1995
EXPRESS WIECZORNY - kwiecień 1995

Obserwując
poczynania niepokornego kwintetu FARBEN LEHRE trudno
oprzeć się wrażeniu, iż ich twórczość znacznie ciekawiej
prezentuje się w wersji "na żywo", aniżeli słuchana
w czterech ścianach własnego pokoju, ze studyjnej płyty.
Naturalnym wydaje się więc pomysł wydania kasety koncertowej.
Na miejsce akcji wybrano stare dobre "rockowe" Liceum
im. Wł. Jagiełły w Płocku (miejsce debiutu scenicznego FARBEN
LEHRE), natomiast za gałkami zasiadł pionier polskiego
punk-rocka Robert Brylewski, z legendarnego KRYZYSU,
reprezentujący studio ZŁOTA SKAŁA. Licznie
przybyła, bardzo żywiołowo reagująca publiczność, rasowe,
mocne brzmienie oraz dobra forma muzyków zaowocowały nagraniem
najbardziej energetycznego i czadowego materiału w całym
dorobku fonograficznym FARBEN LEHRE. Ostrą jazdę
rozpoczyna znany z płyty MY MASZYNY "Handel", a kończy mroczny utwór z tego samego
krążka "Jutro przed nami".
W tak zwanym międzyczasie, oprócz znanych ze studyjnych wersji
utworów na uwagę zasługują: rapująca "Mania
manipulacji", bardzo energicznie wykonany "Somebody put something in my drink"; nieśmiertelnych RAMONES, polskojęzyczna
wersja legendarnego utworu "Warhead" (Wojny) punkowców
z U.K.SUBS, rockowo brzmiący stary klasyk z repertuaru ROLLING
STONES "Jumping Jack Flash", czy wreszcie
dynamiczna wesoła wersja starej rosyjskiej melodii ludowej
"Hey, Hey". Mimo, iż kaseta zawiera ponad 60 minut
ostrej i surowo nagranej muzyki w żadnym momencie nie nuży -
wręcz przeciwnie - wciąga, a gdy już dobiega końca woła o
jeszcze ... Cóż ... SAMO ŻYCIE ...


MY
MASZYNY to druga z kolei płyta kapeli FARBEN
LEHRE. Od razu na wstępie nasuwa się pytanie, skąd taki
tytuł? Wynikająca z twardych reguł cywilizowanego świata,
pogłębiająca się mechanizacja życia ludzkiego powoduje, że
powoli również my sami stajemy się "żywymi
maszynami". Dzisiejsze życie to tylko praca, sztuczne
jedzenie, kawałki papieru zwane pieniędzmi, fałszywe dogmaty,
przemoc dla przemocy i ludzie coraz mniej ludzi przypominający -
bardziej maszyny. Teksty oparte na obserwacji codziennego życia,
przemyślane pod względem aktualności, komunikatywności i
wiarygodności, ułożone są na zasadzie swoistego klucza
myślowego, co nie oznacza zbytniej przesady w kierunku
prymitywnego efekciarstwa czy pretensjonalizmu. Muzyka
różniąca się od tej z debiutanckiego albumu "BEZ
POKORY" pod względem różnorodności kompozycji,
witalności oraz brzmienia zbliżonego do koncertowego grania
przynosi znacznie większą satysfakcję dla nas jako jej
twórców i - w co wierzymy - dla naszych potencjalnych
słuchaczy. W sumie jak każdy NORMALNY zespół gramy to co
lubimy - jeżeli się to komuś podoba to miło, jeżeli nie -
trudno.
Na płycie MY MASZYNY znalazło się
kilka znaczących dla całej historii FARBEN LEHRE
utworów, takich jak nastrojowe "Nierealne
ogniska", punkowe
songi "Handel" i "Mam w ...", przebojowa "Akcja segregacja", a na deser zabawna wersja hitu NIEBIESKO-CZARNYCH
- "Pożar w Kwaśniewicach".
LICZĄ SIĘ TYLKO MASZYNY ...

Po ponad pięciu
latach "partyzanckiego" grania w płockich garażach i
piwnicach laureat Festiwalu Muzyki Rockowej JAROCIN'90 zespół FARBEN
LEHRE debiutuje bojowo nazwanym albumem BEZ
POKORY. Jedenaście bardzo różnorodnych piosenek
ewidentnie pokazuje, iż kapela ciągle jeszcze znajduje się na
etapie poszukiwania własnego, rozpoznawalnego stylu tworzonej
muzyki.
Z jednej strony bowiem na BEZ POKORY
znajdziemy proste, dynamiczne, punkowe kompozycje, takie jak "Bez
światła", "Oto
Emigranci",
klasycznie rockowe "Czekanie na znak", nieco zakręconą "Szarą
Blokadę", tudzież
wesołą "Rodzinę", a z drugiej stonowaną, klimatyczną "Krótką
piosenkę" czy
zimnofalowy utwór "Jest taka kwestia", z antywojskowym tekstem, wcześniej
zakazanym przez reżimową, komunistyczną cenzurę...
Wszelkim stylistycznym szufladkom wyłamują się ponadczasowi "Egoiści", zdecydowanie najjaśniejszy punkt na
całej płycie, zarówno pod względem tekstowym, jak i
muzycznym. Pewnym mankamentem tego materiału jest użycie
automatu perkusyjnego zamiast "żywych bębnów" oraz
zbyt szybko zagrana, anglojęzyczna piosenka "Youngblood", jednak niedoskonałość stanowi
przywilej każdego debiutu... Ciekawostką jest fakt, iż BEZ
POKORY okazało się jedną z ostatnich płyt
polskich, wydanych w wersji analogowej. W 1994 roku powyższy
materiał ponownie ujrzał światło dzienne w postaci kasety,
zatytułowanej "NIEREALNE OGNISKA", na
której dodatkowo oprócz tytułowej kompozycji znalazł się
również stary utwór w nowej wersji - "Ulice
milczą", natomiast
zabrakło wspomnianego wcześniej utworu "Youngblood".
TE SAME BLOKI - SZARE WIDOKI ...

EXPRESS WIECZORNY - maj 1993
POLSKI ROCK-PRZEWODNIK PŁYTOWY - 1997

